W piątek, 23 maja 2025 roku przez Okręgowym Sądem Lekarskim w Poznaniu po raz kolejny będzie rozpoczynała się sprawa sądowa przeciwko kilkunastu lekarzom (w tym mnie) obwinionych o rzekome promowanie postaw antyzdrowotnych oraz niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną. W sumie Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej postawił zarzuty 116 lekarzom. Bezpośrednim powodem było podpisanie „Listu otwartego polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia do polskich władz oraz mediów„. Na ostatniej rozprawie, 17 marca 2023 roku, Przewodniczący Składu Sędziowskiego nie zdecydował się na otwarcie przewodu sądowego. Zamiast tego zdecydował o zwróceniu aktu oskarżenia Naczelnemu Rzecznikowi do uzupełnienia. De facto sprawa została wycofana z powrotem do postępowania przygotowawczego. Dwa lata pracy i dziesiątki tysięcy wydanych pieniędzy nie wystarczyły, aby obwinionym lekarzom postawić choć jeden, merytoryczny zarzut, do którego można by się konkretnie odnieść.
Naczelny Rzecznik nie skorzystał z okazji wycofania się ze sprawy i postanowił kontynuować oskarżenie. Jako biegła została powołana prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz. Jeżeli Państwo myśleliście, że cała ta sprawa ocierała się o absurd – to dopiero teraz złapiecie się za głowy.
Jeżeli Państwo chcecie się zapoznać z opinią – dostępna jest pod tym linkiem.
Zgodnie z zasadami medycyny opartej na dowodach (EBM), istnieje wyraźna hierarchia wiarygodności badań, gdzie metaanalizy badań randomizowanych i kontrolowanych (RCT) oraz same badania RCT znajdują się na szczycie, a opinie ekspertów, modele matematyczne czy badania obserwacyjne mają niższą wartość dowodową. W opinii prof. Paradowskiej-Stankiewicz przeważają argumenty oparte na analizach modelowych i obserwacyjnych, a nie na solidnych badaniach prospektywnych. Najpoważniejszym mankamentem opinii biegłej Prof. Paradowskiej-Stankiewicz jest systematyczne pomijanie badań najwyższej jakości metodologicznej – metaanaliz i randomizowanych badań kontrolowanych (RCT) – na rzecz źródeł o niższej wartości dowodowej. Jest to kardynalne naruszenie zasad medycyny opartej na dowodach (EBM). Do tezy biegłej szczególnie nie pasowały poniższe badania najwyższej jakości, które pominęła bądź zmarginalizowała w swojej opinii:
1. Skuteczność masek ochronnych. Biegła opiera się na opiniach instytucji i modelach matematycznych, pomijając metaanalizy i RCT, takie jak badanie Danish Mask Study (Bundgaard et al., 2020, Annals of Internal Medicine) – duże RCT nie wykazujące istotnej statystycznie skuteczności masek chirurgicznych w redukcji zakażeń COVID-19, czy też Metaanaliza Cochrane (Jefferson et al., 2023) – kompleksowy przegląd wykazujący ograniczoną lub niepewną skuteczność masek w zapobieganiu infekcjom wirusowym w populacji ogólnej.
2. Skuteczność lockdownów. Biegła zignorowała następujące metaanalizy: metaanaliza A literature review and meta-analysis of the effects of lockdowns on COVID-19 mortality (Herby et al., 2022) – wykazująca jedynie marginalny wpływ lockdownów na śmiertelność z powodu COVID-19, czy przegląd systematyczny Cochrane (Nussbaumer-Streit et al., 2020, aktualizacja 2023) – wskazujący na niespójne i niepewne dowody dotyczące kwarantanny
3. Skuteczność szczepionek w zapobieganiu transmisji. Biegła przyjmuje wczesne twierdzenia o wysokiej skuteczności w zapobieganiu transmisji, pomijając późniejsze RCT i dane rzeczywiste. Tymczasem dane z badań klinicznych Pfizer (ujawnione później) pokazują brak wystarczających dowodów na zatrzymanie transmisji w fazie badań, a dane populacyjne z krajów o wysokim poziomie wyszczepienia (Izrael, UK) wskazują na występowanie fal zakażeń mimo wysokiego poziomu wyszczepienia.
4. Naturalna odporność. Biegła systematyczne pomija badania najwyższej jakości, jak np. duże badania kohortowe (np. Gazit et al., 2021) wykazujące, że odporność poinfekcyjna jest równie skuteczna lub trwalsza niż poszczepienna.
W wielu fragmentach opinii eksperckiej widać odwołania do instytucji lub ogólnych stanowisk („ekspertów”) bez konkretnych danych. Prof. Paradowska-Stankiewicz kilkakrotnie przywołuje „wielu ekspertów” czy stanowiska instytucji (WHO, EMA) jako silny argument. Równocześnie nie wskazuje żadnych konkretnych publikacji badawczych. Przykładowo pisze ona: „Wielu Ekspertów odrzuciło argumenty zawarte w Apelu, podkreślając, że: szczepionki przeciw COVID-19 przeszły rygorystyczne badania kliniczne …” – ale ani jednego z tych ekspertów nie wymienia ani nie cytuje. Podobnie stwierdza, że „WHO i EMA rekomendują szczepienia jako bezpieczną i skuteczną metodę ochrony zdrowia” – tymczasem sama rekomendacja nie zastępuje przedstawienia konkretnych wyników badań – przede wszystkim aktualnych RCT oraz metaanaliz – potwierdzających tę skuteczność. Takie odwołania do autorytetów mają charakter bardziej retoryczny niż naukowy – od biegłego należy zaś oczekiwać omówienia rzetelnych badań wysokiej jakości, nie tylko opinii instytucji czy jednostronnych ocen.
Krytyka rządowych środków przeciwepidemicznych, jaką formułowali obwinieni lekarze, mieści się w granicach wolności słowa. Polscy lekarze – podobnie jak wszyscy obywatele – mają prawo do wyrażania swoich poglądów, także jeśli są niezgodne z dominującą narracją. Konstytucja RP gwarantuje wolność wypowiedzi (art. 54) i stawia ochronę zdrowia na pierwszym miejscu. Tutaj warto przypomnieć, iż 19 maja 2022 roku Okręgowy Sąd Lekarski w Warszawie w sprawie przeciw dr Pawłowi Basiukiewiczowi trafnie zaznaczył, że prezentowanie przez lekarza poglądów, które nie pozostają w zgodzie z przeważającym stanowiskiem nauki, jest dozwolone, jeśli tylko znajdują one oparcie w rzetelnych badaniach naukowych. Co więcej – nawet jeśli wówczas opinie lekarzy były postrzegane jako kontrowersyjne, nie ma możliwości zarzucenia im działania wbrew prawu czy też wbrew Kodeksowi Etyki Lekarskiej. Tym bardziej, że dostępne obecnie badania najwyższej jakości (RCT, metaanalizy RCT) przyznają im rację. Ochrona wolności wypowiedzi i prawo do debaty naukowej oznaczają, że lekarzy nie wolno penalizować za to, iż opierali się na dostępnej im wiedzy i analizach.
Okręgowy Sąd Lekarski w Warszawie podzielił pogląd Rzecznika Praw Obywatelskich, który zwrócił uwagę, że prezentowanie przez lekarza poglądów, które nie pozostają w zgodzie z przeważającym stanowiskiem nauki, jest dozwolone, jeśli tylko znajdują one oparcie w rzetelnych badaniach naukowych ze względu na główny cel zawodów medycznych, jakim jest ochrona zdrowia i życia pacjentów.
Koniecznym tutaj jest podkreślenie, iż obwinieni lekarze, na potwierdzenie swoich słów, przywołują badania najwyższej jakości, tj. RCT oraz metaanalizy RCT. W przeciwieństwie do nich biegła, w swojej opinii, pomija metaanalizy randomizowanych badań kontrolowanych (RCT), stanowiące szczyt piramidy dowodów. Zamiast tego biegła powołuje się głównie na badania obserwacyjne i modele matematyczne, których wiarygodność jest znacznie niższa.
W świetle powyższych argumentów, różnice zdań z dominującą w mediach oraz opiece zdrowotnej narracją powinny być oceniane przede wszystkim w naukowej dyskusji, a nie jako naruszenie etyki zawodowej.
W opinii prof. Iwony Paradowskiej-Stankiewicz nie przedstawiono metaanaliz randomizowanych badań kontrolowanych (RCT) ani samych badań RCT jako podstawy dowodowej. To poważny brak, ponieważ zgodnie z hierarchią wiarygodności dowodów naukowych, właśnie metaanalizy RCT oraz RCT dostarczają najbardziej rzetelnych i obiektywnych danych klinicznych. Zamiast tego, opinia odwołuje się głównie do ogólnych twierdzeń o „wiedzy medycznej” z danego okresu, nie wskazując konkretnych publikacji z czasopism recenzowanych o wysokim współczynniku wpływu. Często posługuje się stwierdzeniami w rodzaju „było wiadomo”, „uznawano”, a nie twardymi danymi wynikającymi
z RCT. Nie odnosi się również do późniejszych badań najwyższej jakości, które obaliły większość założeń z początku pandemii, np. dotyczące skuteczności lockdownów, masek, transmisji bezobjawowej czy naturalnej odporności. Opinia opiera się na argumentach autorytatywnych i proceduralnych, a nie na analizie badań naukowych o najwyższej wiarygodności. To poważny błąd metodologiczny przy ocenie, czy działania lekarzy były zgodne z wiedzą medyczną.
Biegła o badaniach RCT dotyczących skuteczności masek przy zapobieganiu zakażeniu wirusem Sars-CoV-2 wspomina tylko jeden raz – i to na wyraźne pytanie jednego z obrońców. Pomimo zacytowania kilku badań RCT, biegła nie wyciąga z nich adekwatnego wniosku, czyli skoro największe RCT dotyczące maseczek nie wykazało istotnej skuteczności, to nie ma podstaw do kategorycznego twierdzenia, że maseczki są skuteczne w redukcji zakażeń w populacji ogólnej. Zamiast tego, biegła (niezgodnie z EBM) kontynuuje swoją narrację o skuteczności masek. Powołuje się przy tym na źródła stojące dużo niżej w hierarchii dowodów, tj. modele matematyczne czy badania obserwacyjne. Co więcej, biegła nie sygnalizuje, że dowody naukowe są niespójne. Takie postępowanie, wprost sprzeczne z EBM, jest dowodem na nieuczciwość naukową biegłej.
Trudno tutaj pominąć błąd metodologiczny biegłej. Badanie najwyższej jakości – Danmask-19 zostaje w opinii przywołane tylko raz i zostaje natychmiast rozmyte i zrelatywizowane przez inne źródła. Natomiast modele matematyczne, opinie WHO czy CDC, zgodne ze stanowiskiem biegłej, są przez nią traktowane jako wystarczające podstawy do twierdzeń ogólnych o skuteczności interwencji. Tymczasem EBM jasno określa, że priorytetem są RCT i metaanalizy RCT, a nie opinie instytucji czy modele predykcyjne.
Opinia biegłej powinna w równy sposób traktować argumenty obu stron. Powinna przede wszystkim uwzględniać również kontrargumenty i alternatywne interpretacje danych. Tymczasem opinia biegłej nie wspomina nawet o istnieniu uzasadnionego sporu naukowego, co jest istotne, gdy ocenia się wypowiedzi lekarzy jako „niezgodne z wiedzą medyczną”.
Wprawdzie w swojej opinii biegła wspomniała o badaniu Danmask-19, jednakże nie interpretuje go zgodnie z jego rzeczywistym znaczeniem dla debaty medycznej, pomija fakt, że to badanie podważa dominującą narrację, którą broni, oraz nie konfrontuje go z innymi źródłami w sposób hierarchiczny i obiektywny, jak nakazuje metodologia EBM. Udowadnia to fakt pomijania lub bagatelizowania przez biegłą dowodów najwyższej jakości.
Biegła, w odpowiedzi na pytanie jednego z obrońców, przywołała przegląd Cochrane z 2023 roku. Ten fragment opinii jest jedynie pozornie poprawny, w rzeczywistości rozmywa wagę wniosków przeglądu i pomija jego znaczenie w kontekście obrony obwinionych lekarzy. Przede wszystkim biegła posunęła się do próby wprowadzenia Sądu w błąd zaznaczając, że w przeglądzie Cochrane mowa jest o skuteczności masek w zapobieganiu transmisji wirusa grypy. Tymczasem przegląd obejmuje również dane z pandemii COVID-19 i autorzy wyraźnie zaznaczają, że ich ustalenia dotyczą ogólnie transmisji wirusów oddechowych, w tym COVID-19. Dodatkowo biegła wprawdzie wskazała, że przegląd obejmuje 78 badań, w tym RCT, jednakże “zapomniała” wspomnieć, że Cochrane Review to przegląd systematyczny oparty głównie na RCT – czyli że mamy do czynienia z najwyższym poziomem dowodów w medycynie opartej na faktach (EBM). Dodatkowo pominęła kluczowy wniosek przywołanego przeglądu mówiący o tym że maseczki prawdopodobnie nie mają lub mają niewielki wpływ na transmisję wirusów oddechowych, w tym SARS-CoV-2. Dodatkowo biegła nie skonfrontowała przywołanego przeglądu z oficjalnymi rekomendacjami rządowymi (których była współautorką), a które opierały się głównie na modelach i badaniach obserwacyjnych — czyli niższym poziomie dowodów.
Analiza opinii biegłej Prof. Paradowskiej-Stankiewicz ujawnia systematyczne pomijanie badań naukowych, których wyniki podważają lub znacząco niuansują skuteczność rekomendowanych interwencji przeciwko COVID-19. Ten selektywny dobór danych stanowi poważne naruszenie standardów obiektywnej ekspertyzy naukowej, która wymaga uwzględnienia pełnego spektrum dostępnych dowodów, w tym tych sprzecznych z preferowaną tezą. Pomijanie badań podważających skuteczność interwencji stanowi fundamentalne naruszenie standardów obiektywnej ekspertyzy naukowej. Rzetelna opinia ekspercka powinna prezentować pełne spektrum dostępnych dowodów naukowych i uwzględniać badania o różnych wnioskach, szczególnie te wysokiej jakości. Brak odniesienia do sprzecznych danych tworzy fałszywy obraz jednomyślności naukowej i marginalizuje uzasadnione wątpliwości formułowane przez uznanych naukowców, nie uwzględniając istnienia znaczących grup ekspertów prezentujących alternatywne interpretacje danych. Jednostronna prezentacja danych pomija kluczowy aspekt pandemii – wysoki poziom niepewności naukowej, gdy wiele decyzji podejmowano w warunkach niepełnej wiedzy, a stan wiedzy naukowej szybko ewoluował. Lekarze kwestionujący oficjalną narrację działali zgodnie z zasadami medycyny opartej na dowodach, a ich krytyczna analiza dostępnych badań stanowiła realizację zawodowego obowiązku niezależnego myślenia i dążenia do prawdy naukowej.
Opinia biegłej wielokrotnie używa nieudokumentowanych twierdzeń, opiera się na domniemanej „wiedzy medycznej” zamiast dowodach naukowych, nie przedstawia poziomu niepewności związanej z wnioskami (brak dyskusji nad ograniczeniami danych) oraz pomija istnienie rozbieżności w literaturze naukowej (takie rozbieżności są typowe w dynamicznych kryzysach zdrowotnych, jak pandemia). W kontekście sprawy dyscyplinarnej, taki poziom argumentacji nie powinien stanowić podstawy do ograniczania wolności wypowiedzi lekarzy ani do formułowania oskarżeń o działanie wbrew etyce zawodu.
W swojej opinii biegła pominęła szereg badań i publikacji, które podważają jej opinię, jako członka Rady Medycznej przy Premierze. Przede wszystkim biegła nie wspomniała, że wg kluczowego badania z lat 2022-2023, odporność po przebytym COVID-19 jest bardzo skuteczna i trwała (https://www.thelancet.com/article/S0140-6736(22)02465-5/fulltext). Biegła zbagatelizowała przełomowe badanie Cochrane Review z 2023 roku, którego wyniki są wprost odwrotne do stawianych przez niej tez – zarówno w opinii, jak i jako członka Rady Medycznej przy Premierze. Niezmiernie istotna jest kolejna metaanaliza A literature review and meta-analysis of the effects of lockdowns on COVID-19 mortality (https://sites.krieger.jhu.edu/iae/files/2022/01/A-Literature-Review-and-Meta-Analysis-of-the- Effects-of-Lockdowns-on-COVID-19-Mortality.pdf), o której również biegła “zapomniała”. Z tej metaanalizy wynika, że lockdowny miały marginalny wpływ na śmiertelność z powodu COVID-19, przy ogromnych kosztach społecznych.
Istnieje szereg innych badań, które biegła pominęła w swojej opinii, a które podważają lansowaną przez nią tezę. Poniżej kilka przykładów:
1. Analiza porównawcza Stanford University (Bendavid et al., 2021, European Journal of Clinical Investigation) – porównanie krajów stosujących mniej i bardziej restrykcyjne środki (NPI) nie wykazało istotnych korzyści z bardziej rygorystycznych lockdownów
2. Badanie NBER (National Bureau of Economic Research, Agrawal et al., 2021) – analiza skutków zamknięcia szkół w USA nie wykazała istotnego wpływu na dynamikę zakażeń
3. Badanie Uniwersytetu Oksfordzkiego (Singanayagam et al., 2021, The Lancet Infectious Diseases) – badanie gospodarstw domowych wykazało, że osoby w pełni zaszczepione z przełomowymi infekcjami Delta miały szczytowy poziom wirusa podobny do niezaszczepionych i mogły efektywnie transmitować wirusa
4. Badanie CDC z Massachusetts (Brown et al., 2021, MMWR) – analiza ogniska w Provincetown wykazała, że 74% zakażonych było w pełni zaszczepionych, a miano wirusa u zaszczepionych było porównywalne do niezaszczepionych
5. Izraelskie badanie porównawcze (Gazit et al., 2021, medRxiv) – odporność naturalna okazała się zapewniać silniejszą i trwalszą ochronę przed infekcją niż dwie dawki szczepionki, a osoby zaszczepione miały 13-krotnie wyższe ryzyko zakażenia wariantem Delta niż osoby z wcześniejszą infekcją
Opinia biegłej nie przywołuje metaanaliz randomizowanych badań kontrolowanych (RCT) ani samych badań RCT, które stanowią najwyższy poziom wiarygodności w medycynie opartej na dowodach (EBM). Zamiast tego opiera się na ogólnych stwierdzeniach i zaleceniach instytucji, co nie spełnia standardów naukowej rzetelności.
W opinii biegłej pojawiają się twierdzenia przedstawiane jako obiektywna „wiedza medyczna”, bez wskazania konkretnych źródeł czy badań naukowych. Na przykład, stwierdzenie, że działania lekarzy były sprzeczne z zaleceniami WHO, nie jest poparte analizą konkretnych badań czy danych. Takie podejście może prowadzić do mylących wniosków i nie oddaje pełnego obrazu sytuacji.
Nadmierne poleganie na opiniach i rekomendacjach instytucji w opinii biegłej stanowi poważny metodologiczny błąd, podważający jej wiarygodność jako podstawy do oceny postępowania lekarzy. Rzetelna opinia ekspercka powinna analizować pierwotne dane naukowe, a nie opierać się głównie na autorytecie instytucji. Lekarze kwestionujący oficjalne rekomendacje, opierając się na analizie pierwotnych badań naukowych, działali zgodnie z zasadami medycyny opartej na dowodach i etyki lekarskiej, nawet jeśli ich wnioski różniły się od oficjalnych stanowisk instytucji.
Ta praktyka biegłej tworzy niebezpieczny precedens, gdzie kwestionowanie autorytetu instytucji – czyli fundamentalny element procesu naukowego – może zostać uznane za działanie sprzeczne z wiedzą medyczną. To z kolei stanowi zagrożenie dla samej istoty nauki i niezależności zawodu lekarza.
Analiza opinii Prof. Paradowskiej-Stankiewicz ujawnia kolejny poważny metodologiczny problem: formułowanie kategorycznych stwierdzeń o skuteczności interwencji medycznych bez należytego uwzględnienia istotnych ograniczeń badań, na których te twierdzenia są oparte. Jest to niezgodne z zasadami medycyny opartej na dowodach, która wymaga transparentnego przedstawienia zarówno siły dowodów, jak i ich ograniczeń. Rzetelna opinia ekspercka powinna przedstawiać zniuansowany obraz stanu wiedzy, z pełną transparentnością co do jakości i ograniczeń dostępnych dowodów. Lekarze, którzy w swoich wypowiedziach wskazywali na ograniczenia badań i niepewność naukową, działali zgodnie z fundamentalnymi zasadami medycyny opartej na dowodach i etyki lekarskiej – nawet jeśli prowadziło to do wniosków odmiennych od narracji oficjalnej.
Analiza opinii biegłej wyraźnie wskazuje na dwa możliwe scenariusze. Albo biegła nie zdaje sobie sprawy z hierarchii badań naukowych, stawiając modele matematyczne czy też opinie instytucji (WHO, CDC) na równi – lub nawet powyżej – badań RCT, albo biegła celowo w swojej opinii wprowadza sąd w błąd, aby bronić swoich zaleceń jako członka Rady Medycznej przy Premierze. Oba te wyjaśnienia całkowicie dyskwalifikują zarówno biegłą, jak i jej opinię oraz nasuwają poważne wątpliwości odnośnie przestrzegania przez biegłą Kodeksu Etyki Lekarskiej.
Poniżej podsumowanie defektów argumentacji biegłej, które dyskredytuje jej opinię:
1. Skuteczność maseczek (str. 2-3, 16-19, 74-76)
Biegła twierdzi, że Maseczki skutecznie ograniczają transmisję SARS-CoV-2, powołując się na badania laboratoryjne, obserwacyjne oraz pojedyncze RCT (np. DANMASK-19, badanie bangladeskie). Biegła nie przytacza metaanaliz RCT, które są najwyższym standardem. Przegląd Cochrane z 2023 r. (str. 19) dotyczący interwencji fizycznych, w tym maseczek, stwierdza, że dowody na skuteczność maseczek w zapobieganiu transmisji wirusów oddechowych są ograniczone i niespójne, szczególnie w populacji ogólnej. To kluczowe źródło, które podważa twierdzenia biegłej o jednoznacznej skuteczności maseczek. W przypadku DANMASK-19 (str. 16-17): RCT wykazało brak istotnej statystycznie różnicy w zakażeniach między grupą noszącą maseczki (1,8%) a kontrolną (2,1%). Biegła bagatelizuje ograniczenia badania (niska transmisja wirusa), co nie pozwala na uogólnienie wyników na okresy wysokiej transmisji. Badanie bangladeskie (str. 17-18): Klasterowe RCT wykazało jedynie 11% redukcję objawowych zakażeń dla maseczek chirurgicznych, a maseczki materiałowe były mniej skuteczne. Biegła opiera się na eksperymentach laboratoryjnych (np. zmniejszenie emisji aerozoli) i obserwacjach z krajów azjatyckich. Są to dowody o niższej wiarygodności, które nie uwzględniają rzeczywistych warunków stosowania maseczek (np. nieprawidłowe noszenie, brak wymiany). Metaanalizy, takie jak Jefferson et al. (Cochrane, 2023), wskazują na brak wystarczających dowodów na skuteczność maseczek w populacji ogólnej.
2. Skuteczność lockdownów (str. 2, 10, 73)
Biegła twierdzi, że lockdowny były skuteczne w ograniczaniu transmisji SARS-CoV-2, powołując się na badania modelowe (Nature Medicine, 2020) i przykłady krajów (Nowa Zelandia, Australia).
Biegła opiera się na modelach matematycznych (np. Nature Medicine, str. 10), które są najmniej wiarygodne w hierarchii dowodów, ponieważ zależą od założeń i nie odzwierciedlają rzeczywistych danych. Badanie Nature Medicine (2020) szacuje efekty lockdownów na podstawie symulacji, a nie danych empirycznych. Modele SEIR (str. 11) zakładają jednorodne przestrzeganie restrykcji, co nie odpowiada rzeczywistości (np. różnice w przestrzeganiu w Polsce).
Badania obserwacyjne, takie jak Herby et al. (2021, metaanaliza), wskazują, że lockdowny miały ograniczony wpływ na śmiertelność związaną z COVID-19, a ich koszty społeczne i ekonomiczne były znaczące. Biegła ignoruje te dowody, skupiając się na pozytywnych przykładach (Nowa Zelandia), pomijając kraje o wysokich zgonach mimo restrykcji (np. Włochy). Szwecja (str. 73): Biegła krytykuje szwedzką strategię braku lockdownu, wskazując na wyższą śmiertelność (13 tys. zgonów vs. 2,3 tys. w Danii). Jednak nie uwzględnia, że Szwecja osiągnęła niższą nadmiarową śmiertelność w długim okresie w porównaniu z krajami stosującymi lockdowny (np. Polska), co podważa jednoznaczność jej oceny.
3. Skuteczność testów PCR (str. 2)
Biegła twierdzi, że testy PCR są złotym standardem diagnostyki, a twierdzenia o ich nieskuteczności to dezinformacja.
Biegła nie powołuje się na żadne badania RCT ani metaanalizy potwierdzające wpływ testów PCR na redukcję transmisji czy zgonów. Twierdzi, że testy są „wysoko czułe i specyficzne”, ale nie odnosi się do problemów z fałszywie dodatnimi wynikami w populacjach o niskiej częstości zakażeń (np. efekt przesiewowy). Tymczasem badania, takie jak Mina et al. (2020, NEJM), wskazują, że testy PCR mogą wykrywać nieaktywny materiał genetyczny, co prowadzi do izolacji osób niezakaźnych. To potwierdza obawy lekarzy z 2020 r. o nadmierną izolację i potencjalne przeciążenie systemu zdrowia. Biegła nie uwzględnia tych ograniczeń, przedstawiając testy jako nieomylne.
4. Skuteczność i bezpieczeństwo szczepionek (str. 4-5, 79-80, 86-89)
Biegła twierdzi, że szczepionki przeciw COVID-19 były rygorystycznie badane, skuteczne (NNT 119 dla Pfizera, str. 15) i bezpieczne, nie ingerują w DNA.
Biegła powołuje się na badania fazy III (np. Pfizer, Moderna, str. 83-84), ale nie przytacza metaanaliz RCT oceniających skuteczność i bezpieczeństwo w różnych populacjach. Metaanalizy, takie jak Fraiman et al. (2022, Vaccine), wskazują na potencjalne niedoszacowanie rzadkich zdarzeń niepożądanych (np. zapalenie mięśnia sercowego) w badaniach RCT, co wspiera ostrożność lekarzy. Biegła często opiera się na badaniach obserwacyjnych (np. dane z USA, Wielkiej Brytanii, str. 9), które są mniej wiarygodne niż RCT. Na przykład badanie w The BMJ (str. 9) analizujące śmiertelność nie jest RCT i nie uwzględnia wszystkich czynników zakłócających. Wartość NNT (119 dla Pfizera, 80-90 dla Moderny, str. 15) dotyczy zapobiegania objawowemu COVID-19, a nie hospitalizacjom czy zgonom. W populacjach niskiego ryzyka (np. dzieci), korzyści mogą być marginalne w porównaniu z ryzykiem zdarzeń niepożądanych, co potwierdzają badania, takie jak Amani et al. (2022). Biegła nie analizuje tego kontekstu. Biegła przyznaje, że badania nad długoterminowymi skutkami są ograniczone (str. 88), ale bagatelizuje ten fakt, twierdząc, że brak dowodów na ryzyko równa się bezpieczeństwu. To niezgodne z EBM, które wymaga ostrożności w przypadku nowych technologii (mRNA). Badania, takie jak GVDN (str. 87), potwierdzają rzadkie, ale poważne zdarzenia niepożądane (np. zapalenie mięśnia sercowego, zespół Guillain-Barré), szczególnie po szczepionkach wektorowych. To wspiera sceptycyzm lekarzy z 2020 r. wobec masowych szczepień, zwłaszcza w grupach niskiego ryzyka.
5. Hydroksychlorochina (HCQ) i inne terapie (str. 3, 73-74)
Biegła uważa, że HCQ, iwermektyna i amantadyna nie są skuteczne w leczeniu COVID-19, a ich promowanie było nieuzasadnione. Biegła powołuje się na badania WHO SOLIDARITY i inne, które wykazały brak skuteczności HCQ. Jednak metaanalizy, takie jak Ladapo et al. (2021), sugerują potencjalną skuteczność HCQ w określonych dawkach i na wczesnym etapie choroby, co było przedmiotem debaty w 2020 r. Biegła nie uwzględnia tych kontrowersji, przedstawiając jednostronny obraz. W 2020 r. brakowało skutecznych terapii, co skłoniło lekarzy do eksperymentowania z istniejącymi lekami. Oskarżanie lekarzy za próby stosowania HCQ w sytuacji braku innych opcji jest niesprawiedliwe, zwłaszcza że w początkowej fazie pandemii (przed badaniami SOLIDARITY) dane były niejednoznaczne. Choć HCQ nie jest obecnie zalecana, badania, takie jak Cheema et al. (2023), wskazują na potencjalne korzyści iwermektyny w określonych kontekstach. To pokazuje, że sceptycyzm wobec oficjalnych zaleceń jak najbardziej mógł być uzasadniony.
Konflikt interesów:
Prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz była w czasie pandemii COVID-19 czynnym członkiem Rady Medycznej przy Premierze RP – organu, który doradzał rządowi w zakresie polityki zdrowotnej i rekomendował środki takie jak lockdowny, ograniczenia w dostępie do usług medycznych i edukacyjnych, obowiązki noszenia masek, polityka szczepień, izolacje i kwarantanny. Tym samym prof. Paradowska-Stankiewicz była bezpośrednio współodpowiedzialna za rekomendacje, które ukształtowały politykę państwa.
Kodeks postępowania karnego (art. 196 §1) oraz etyka zawodowa biegłego wymagają, aby biegły sądowy był osobą bezstronną, niezaangażowaną emocjonalnie, politycznie ani zawodowo w okoliczności sprawy, której dotyczy jego opinia. W niniejszej sprawie lekarze oskarżani są o krytykę działań Rządu RP oraz jego medycznych doradców, natomiast biegła była jednym z kluczowych doradców Rządu, a więc jej działania były bezpośrednim przedmiotem tej krytyki. W związku z tym istnieje konflikt interesów o charakterze instytucjonalnym, osobistym i merytorycznym – opinia biegłej nie ma prawa być traktowana jako w pełni obiektywna i niezależna.
Dodatkowo istnieją bardzo poważne podejrzenia, że rekomendacje biegłej jako członka Rady Medycznej przy Premierze przyczyniły się do wyrządzenia ogromnych szkód społeczeństwu. Dane Głównego Urzędu Statystycznego i Eurostatu wskazują, że w Polsce w latach 2020–2022 odnotowano ponad 200 000 nadmiarowych zgonów w stosunku do średniej z poprzednich lat, z czego jedynie niewielki procent był bezpośrednio spowodowany zakażeniem SARS-CoV-2 (np. na początku 2021 roku – ok. 30–40%, przy czym należy pamiętać, że zgodnie z ówczesnymi wytycznymi NFZ zgon np. z powodu zawału serca, przy jednocześnie wykrytej obecności Sars-CoV-2 był kwalifikowany jako zgon “covidowy”), pozostałe zgony najprawdopodobniej były efektem ograniczonego dostępu do opieki zdrowotnej, m.in. z powodu zawieszonych lub opóźnionych zabiegów i operacji, braku diagnostyki chorób przewlekłych, wprowadzenia tzw. „teleporad” jako domyślnej formy kontaktu z lekarzem, restrykcji wpływających na zdrowie psychiczne i fizyczne obywateli (np. depresja, samobójstwa, choroby niezdiagnozowane). Zatem istnieje poważne uzasadnienie dla tezy, że rekomendacje Rady Medycznej (w tym biegłej) miały bezpośredni lub pośredni związek z epidemią nadmiarowych zgonów w Polsce.
Podsumowując: biegła jest współodpowiedzialna za decyzje, które były przedmiotem krytyki oskarżonych lekarzy – a więc jej opinia w tej sprawie nie może być uznana za niezależną. Nie zadeklarowano formalnie konfliktu interesów, mimo że był on oczywisty – co budzi wątpliwości co do przejrzystości i rzetelności procedury sądowej. Zgodnie z zasadą nemo iudex in causa sua („nikt nie może być sędzią we własnej sprawie”) – prof. Paradowska-Stankiewicz nie powinna opiniować działań osób, które kwestionowały skuteczność i etyczność jej własnych rekomendacji.
Na koniec ciekawostka. Przepisy prawa wymagają, aby opinia biegłej zawierała dane o kwalifikacjach biegłego, czasie i sposobie przeprowadzenia badań oraz uzasadnienie, co podkreśla, że opinia powinna być wynikiem jego osobistej pracy i wiedzy. Tymczasem większość opinii prof. Paradowskiej-Stankiewicz została nie napisana przez nią osobiście, ale wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Biegły sądowy działa jako osoba zaufania publicznego, a jego opinie muszą być sporządzone w sposób budzący zaufanie. Oczywiście, biegły ma prawo korzystać z pomocy AI, jednak zdecydowanie należy ujawnić w opinii, że użyto AI, oraz opisać, jak wyniki zostały sprawdzone (zgodnie z zasadą transparentności wynikającą z art. 200 § 2 KPK).
Podstawowe cechy, które powinny charakteryzować opinię biegłej, to samodzielność, rzetelność, transparentność i odpowiedzialność. W przypadku opinii Pani Profesor trudno mówić o samodzielności (opinia nie jest wynikiem osobistej wiedzy i analizy biegłej, ale w większości jest to tekst wygenerowany przez AI) i transparentności (biegła nigdzie w tekście nie zaznaczyła, które fragmenty były generowane przez AI).
Szczegóły analizy pod względem użycia generatorów AI przez biegłą wyglądają następująco:
- strony 1–6: niskie prawdopodobieństwo użycia AI (10%) — ton ekspercki, indywidualny styl.
- strony 17–20, 26–28 i dalej: wyraźny wzrost — od 60% aż do 80%, co wskazuje na częściowe lub pełne wspomaganie AI.
- strony 38–80: najbardziej jednorodne i wysokie wartości — 75–80% prawdopodobieństwa generacji.
- końcowe strony (81–91): nadal wysokie wartości (ok. 70%), co świadczy o kontynuacji AI-podobnego stylu.
Na wykresie będzie to wyglądało tak:

Cały dokument, wg systemów analizujących wykorzystanie AI w tekście, został w 65-75% wygenerowany przez sztuczną inteligencję.