Kategorie:

Czy korzyści ze szczepień zawsze są większe od ryzyka?

Tekst wystąpienia na konferencji Ordo Medicus z dnia 1 grudnia 2022 roku.


Szczepienia przeciw Covid-19 są jednym z elementów całej polityki covidowej (można nawet powiedzieć: „koronnym” elementem), dlatego omawiając ten temat należy  go analizować w oparciu o pozostałe elementy tej „układanki”.

Jesteśmy zasypywani różnymi informacjami, często wzajemnie się wykluczającymi, więc wielu ludzi (w tym także lekarzy) może sobie zadawać pytania: co jest prawdą?

Załóżmy więc na początek, że nie mając dostępu do wyników prac naukowych obserwujemy tylko otaczającą nas rzeczywistość i logicznie rozumując – wyciągamy wnioski.

  • Ogłoszono pandemię.

W normalnych warunkach, kiedy pojawia się duże zagrożenie epidemiczne, ludzie zaczynają masowo chorować i umierać – wówczas ogłasza się epidemię (czy pandemię). Ludzi uspokaja się, aby nie ulegali panice, bo paniczne działania potęgować mogą zagrożenie, pozbawiając rozsądku i logicznego myślenia.

W tym przypadku wszystko było na odwrót: najpierw ogłaszało się pandemię, a później oczekiwało na ewentualne ofiary zakażeń.

Zalew informacji potęgował strach.

  • Pokazywane są obrazy ofiar (trumny, zwłoki w workach).

Aby bardziej ludzi wystraszyć, pokazywano nieprawdziwe (jak się okazało) obrazy, np. trumny imigrantów, którzy zginęli u wybrzeży Lampeduzy – jako osób zmarłych na Covid-19.

Ludzi zmarłych z powodu różnych chorób, u których stwierdzono dodatni wynik testu na koronawirusa kwalifikowało się jako zmarłych z powodu choroby Covid-19 nawet, jeśli nie mieli żadnych zmian w płucach, nie mieli niewydolności oddechowej. Lekarze otrzymywali zalecenia, by Covid-19 wpisywać na pierwszym miejscu nawet, jeśli pacjent trafiał do lekarza z zawałem serca, czy złamaną ręką, a przypadkowo wyszedł mu dodatni test Sars-CoV-2.

Pokazywano dane statystyczne ukazujące, ile liczbowo osób uległo zakażeniu lub zmarło, pomijając fakt, że procentowo były to znikome ilości. O wiele więcej osób umierało z innych przyczyn, których nie ukazywano, żeby bardziej wystraszyć społeczeństwo właśnie koronawirusem.

Nasuwa się pytanie: o co tu chodzi, komu zależy na wywołaniu i eskalowaniu paniki, której skutki są zawsze negatywne?

  • Medialne przekazy o wyczekiwaniu z utęsknieniem na szczepionkę, która ma rozwiązać całkowicie problem i zabezpieczyć przed rozprzestrzenianiem się wirusa, przed zachorowaniami i zgonami.

Informowano, że jeszcze nigdy świat nie czekał z większą niecierpliwością na szczepionkę. Ta szczepionka miała być rzeczywistym rozwiązaniem palącego problemu – tj. pomóc zlikwidować olbrzymie zagrożenie wywołane śmiertelnym wirusem.

Równocześnie, pomimo rozwoju tzw. Pandemii, dane statystyczne nieubłaganie pokazywały przez wiele miesięcy zmniejszenie liczby zgonów w stosunku do analogicznych okresów lat poprzednich. Czyli szczepionka miała pomóc w opanowaniu epidemii, w wyniku której umierało w pierwszych miesiącach mniej ludzi, niż przed pandemią.

  • W oczekiwaniu na to remedium zalecano izolację, maski, zamykanie w domu.

Wprowadzono lockdowny. Ludziom zakazywano opuszczać domy, nie wolno było chodzić na spacery a nawet, wbrew logice, obowiązywał zakaz wejścia do lasu, choć wiadomo, że to było najbardziej bezpieczne miejsce.

Zalecano zasłanianie ust i nosa maską, choć wiadomo, że wirus mając znikome rozmiary i tak może się roznosić niezależnie od tego, czy mamy maskę, czy nie.

Wmawiano, że noszenie maski jest konieczne nawet u tych, którzy mieli poważne schorzenia, z którymi jest związana duszność.

  • Wykonywanie prewencyjne testów, na podstawie których zamykano ludzi na kwarantannie, zamykano zakłady pracy, paraliżowano ochronę zdrowia, odmawiano leczenia osobom uznawanym za zakażone, lub opóźniano to leczenie prowadząc do niebezpiecznych powikłań zdrowotnych, tłumacząc, że to dla dobra pacjentów, dla bezpieczeństwa ludzi.

Izolacje, kwarantanny wprowadzano na podstawie testów, o których już teraz wiadomo, że są niewiarygodne (mogą być fałszywie dodatnie i fałszywie ujemne). Od wyniku takiego testu zależało, czy osoba -nawet nie wykazująca żadnych objawów chorobowych – będzie mogła normalnie żyć i funkcjonować, pójść do swojego zakładu pracy. Wiele firm zaczęło upadać. Bo testy u pracowników wyszły dodatnio.

Ludzie oczekiwali na przyjęcie przez lekarza, który bez badania, po rozmowie telefonicznej, udzielał teleporad, co opóźniało  rozpoczęcie prawidłowego leczenia. Osoby, które trafiały po kilku dniach do szpitala, słyszały zarzut: „dlaczego tak późno?”. Dla wielu z nich było już za późno.

  • Pojawiły się szczepionki (wytworzone w trybie tak szybkim, że nie było możliwe ich dokładne zbadanie i ocena bezpieczeństwa).

Główny Inspektor Sanitarny przyznał, że „po prostu zwyczajnie wygenerujemy zapotrzebowanie, emocjonalne zapotrzebowanie na szczepionkę, taki stan ducha, że chcę to mieć, ponieważ jest to dla mnie niezwykle ważne”.

  • Ludzi przymuszano groźbami i szantażem do poddania się szczepieniu, twierdząc, że to jedynie słuszne rozwiązanie. Gwarantowano oczywiście całkowite bezpieczeństwo.

Nie wszyscy ufali, że wbrew wieloletnim dotychczasowym doświadczeniom, można było w tak stosunkowo krótkim czasie wytworzyć bezpieczną i skuteczną szczepionkę, więc nie myśleli o poddaniu się tej procedurze. Zaczęło się jednak przymuszanie. Szantażowano ludzi, że jeśli się nie zaszczepią, to nie będą mogli pracować.

    I rzeczywiście, wielu pracowników straciło pracę.

Pojawiły się paszporty szczepionkowe, które umożliwiały ludziom zaszczepionym wstęp do tych miejsc, które były zakazane dla niezaszczepionych. Niezaszczepieni musieli ewentualnie wykonywać co kilka dni testy, aby wykazać, że nie są nosicielami wirusa.

Pomimo tego, że wiele osób przyjęło preparat m-RNA, okazało się, że liczba zachorowań w regionach najbardziej wyszczepionych wzrasta, mniej zachorowań jest tam, gdzie ludzie unikali szczepień.

Do wielu szpitali trafiali pacjenci zakwalifikowani jako „chorzy na Covid”, wśród których często dominowały osoby kilkakrotnie zaszczepione. A więc to remedium nie spełniło oczekiwań. A ponieważ jest faktem, że szczepionka nie hamuje transmisji wirusa, to nasuwa się taka konkluzja: niezaszczepieni musieli się testować, aby wykazać brak zakażenia, a ci z paszportami covidowymi mogli bez przeszkód wchodzić wszędzie. A więc skoro zaszczepieni mogli przenosić wirusa, więc większe jest prawdopodobieństwo, że to oni roznosili chorobę, bo nikt ich nie testował (pomijam fakt małej wiarygodności testów).

  • Głosy rozsądku, które nawoływały do zachowania ostrożności i sprzeciwiały się przymuszaniu ludzi do poddania się tej procedurze medycznej były cenzurowane a apelujący o rozsądek i rozwagę – szykanowani.

Nie wszyscy ulegali propagandzie. Dla wielu osób logicznie myślących stało się jasne, że widoczne gołym okiem manipulacje danymi liczbowymi, fałszywe obrazy pokazywane w mediach mają za zadanie wprowadzić społeczeństwo w błąd, ukryć prawdę. Pojawiły się badania niezależnych naukowców, przeprowadzane w wielu ośrodkach badawczych. Wyniki jaskrawo ukazywały skalę kłamstwa, jakimi społeczeństwo jest karmione. Poczucie uczciwości i etyki nakazywało tym, którzy poznali prawdę – przekazywać tę prawdę dalej, odkłamywać zakłamaną rzeczywistość. Ale skoro decydenci podejmują starania, żeby ludzi wystraszyć, wprowadzić w błąd, więc ludzi obnażających prawdę muszą skutecznie uciszać.

Można to robić na wiele sposobów: poprzez cenzurę (wszechobecną), zwalnianie z pracy, ośmieszanie i wykpiwanie, a nawet dyscyplinowanie poprzez kierowanie do sądów korporacyjnych, tych, którzy mieli odwagę wytrwać w prawdzie.

Jak obserwujemy do chwili obecnej – nasi koledzy i koleżanki są skazywani pomimo tego, że w procesie dowodowym przedstawiane są niepodważalne wyniki badań potwierdzające słuszność ich wypowiedzi. Tak więc ewidentnie nie chodzi tu o to, by sprawiedliwie ocenić podsądnego, tylko by zgodnie z wytycznymi politycznymi ukarać osobę niepokorną, która ma czelność sprzeciwiać się oficjalnie głoszonym kłamstwom.

Teraz kilka obserwacji własnych:

Nie będę a priori twierdził, że to, co przedstawiam jest skutkiem przyjęcia szczepionki przeciw Covid-19, ale równocześnie nikt nie ma podstaw, by twierdzić, że wykluczony jest jakikolwiek związek z tym preparatem.

Mam wielu pacjentów, którzy zwracają się do mnie ze swoimi problemami zdrowotnymi. Od momentu wprowadzenia szczepień zauważyłem pewne fakty.

  • U kilku pacjentów, którzy nigdy nie mieli problemów z ciśnieniem (zawsze wartości prawidłowe, nie przekraczające 120-130 mm Hg ciśnienia skurczowego), zaczęły się wzrosty ciśnienia do bardzo wysokich wartości, rzędu 190 – 200.
  • Młode osoby (w tym jeden oficer, komandos) – po zaszczepieniu występowało zapalenie mięśnia sercowego (u niektórych z zaburzeniami rytmu), znacznym osłabieniem, nietolerancją wysiłków.
  • Pacjenci, którzy byli zawsze sprawni fizycznie i nie mieli chorób utrudniających poruszanie, w ciągu dni lub tygodni – wystąpiły narastające bóle stawów, utrudnienie poruszania, nawet do tego stopnia, że nie mogli o własnych siłach unieść kończyny górnej, lub z trudem chodzili, musząc się podpierać. Nigdy wcześniej nie rozpoznano u nich żadnej choroby układu kostno-stawowego. A nawet, gdyby przyjąć, że taka choroba teraz powstała, to są to przecież choroby prowadzące do upośledzenia ruchomości w ciągu miesięcy i lat a nie w ciągu kilku dni.
  • Pacjenci, którzy nie mieli wcześniej problemów z odpornością – od czasu zaszczepienia zaczęły się pojawiać bardzo częste i długotrwałe infekcje. Przy czym osoby z ich środowiska, które nie przyjęły szczepionki, nie infekowały się przebywając w ich towarzystwie.
  • Młoda kobieta z niedowładem kończyn dolnych. Mąż ją wprowadzał do gabinetu, bo sama nie była w stanie chodzić. Problem zaczął się w kilka dni po szczepieniu. Leczona neurologicznie. Nie znaleziono przyczyny, ale w karcie informacyjnej napisano: „nie stwierdza się związku ze szczepieniem p-Covid”.
  • Młody człowiek z szybko postępującym zapaleniem nerwu wzrokowego, tracący wzrok. Zaburzenia zaczęły się w kilka tygodni po szczepieniu. Przyczyna nieznana, jednak podobnie jak poprzednio, w karcie informacyjnej widnieje zdanie: „Nie stwierdza się związku ze szczepieniem p-Covid”.
  • Pacjenci z chorobami nowotworowymi. Przez wiele lat swojej praktyki lekarskiej miałem możliwość obserwowania przebiegu tych chorób. Trwały różnie długo, w zależności od typu nowotworu. Teraz u kilku znanych mi pacjentów (zaszczepionych) nastąpiła bardzo szybka progresja zmian nowotworowych.  Np. osoba z dość dobrze kontrolowanym procesem nowotworowym, niewykazująca zaostrzenia procesu, po szczepieniu – w ciągu dwóch, trzech miesięcy – gwałtowny postęp choroby i zgon. Albo świeżo rozpoznany nowotwór, który pozwala zwykle leczonemu pacjentowi przeżyć nawet kilka lat, w tym przypadku prowadzi do zgonu w ciągu dwóch miesięcy od rozpoznania, przy czym wszędzie są obecne przerzuty: płuca, wątroba, kości, mózg.
  • Wielu moich pacjentów informowało mnie o nagłych zgonach ich członków rodzin lub przyjaciół. Były to osoby, które były w dobrym ogólnym stanie zdrowia, nie leczyły się z powodu chorób przewlekłych lub przyjmowały umiarkowane ilości leków związanych z niegroźnymi chorobami. W kilka dni lub kilka tygodni po szczepieniu – nagły zgon. W jednym przypadku chodziło o brata mojego pacjenta, u którego wykonano badanie sekcyjne. W naczyniach mózgowych stwierdzono masywne zmiany zakrzepowe. Wcześniej nie miał nigdy żadnych problemów z nadkrzepliwością, nie chorował na Covid-19. Zaszczepił się.

Jeszcze raz podkreślam: nie twierdzę, że we wszystkich tych przypadkach przyczyną powikłań i zgonów było szczepienie przeciw Covid-19. Nie jestem naukowcem i sam nie prowadzę badań. Ale jako lekarz mam prawo i obowiązek opierać się na dostępnych badaniach naukowych.

Jako człowiek mam prawo analizować dostępne fakty.

Wszelkie informacje powinny być sprawdzone, fakty przeanalizowane. Nie wolno z góry wykluczać żadnych hipotez. Należy je zbadać. Posłużę się banalnym, wymyślonym przykładem:

U osób, które zaszczepiły się stwierdzono 5 razy więcej złamań kończyn dolnych. Pomimo tego, że na pierwszy rzut oka jedno z drugim nie ma żadnego związku, to jeśli obserwujemy potencjalne działania uboczne danego preparatu to jesteśmy zobowiązani do odnotowania każdego zdarzenia zdrowotnego, choćby na pozór nie związanego z tym preparatem. W tym przypadku, gdyby na większym materiale okazało się, że istotnie ludzie po szczepieniu częściej łamią nogi, to należałoby zbadać, czy ta szczepionka nie wpływa na gęstość kości albo na zaburzenia równowagi. Ale to będzie możliwe dopiero wtedy, gdy zanotujemy wszystkie takie zdarzenia, a nie odrzucimy ich na wstępie. Rodzi się pytanie odnośnie przedstawionych powyżej przypadków: Na jakiej podstawie WYKLUCZONO związek niedowładu kończyn dolnych czy zapalenia nerwu wzrokowego ze szczepieniem? Na podstawie odgórnych wytycznych?

Nasuwa się kolejne pytanie: czy odnotowany w bazie VAERS wzrost zawałów serca w USA w roku 2021 o 8 tysięcy procent w stosunku do lat poprzednich jest dziełem przypadku? Owszem, spotkałem wypowiedź jednego lekarza, który ten fakt tak skomentował: „no wiesz, coraz więcej zachorowań, zgonów, bo coraz gorsze środowisko, coraz gorsze warunki życia, niezdrowy styl życia…”

Rozumiem, że to ważne czynniki, które mogły spowodować wzrost zachorowań i zgonów nawet o 2 – 3 % w ciągu roku ale 8 tysięcy % ???

Można oczywiście zamknąć oczy na fakty, które burzą nasz tok rozumowania, ale czy to jest rozsądne?

W świetle przedstawionych na dzisiejszej konferencji badań naukowych wszystkie powyższe fakty można postrzegać inaczej, nie tylko jako przypadkowy zbieg okoliczności.

Można oczywiście ufać mediom. Ale jeśli mogliśmy się niejednokrotnie przekonać, że media mainstreamowe okłamały nas wiele razy i dalej nas okłamują, cenzurując także fakty, o których jest dość głośno na świecie, a które są przez te media przemilczane – to czy możemy się opierać na wiadomościach z tych źródeł medialnych? Czy można mieć zaufanie do oszustów (wielu moich znajomych wybierało szczepionki Pfizera nie bacząc na to, że firma ta wypłaciła już miliardowe kary za fałszowanie badań nad swoimi preparatami. Kilka tygodni temu jedna z prezesów Pfizera w Parlamencie Europejskim przyznała, że firma nie dysponuje żadnymi badaniami dowodzącymi skuteczności hamowania transmisji wirusa Sars-CoV-2 przez szczepionkę.

Każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek powinien sobie odpowiedzieć na pytanie: co jest dla niego bardziej wiarygodne – czy propaganda medialna i wypowiedzi profesorów, będących beneficjentami koncernów farmaceutycznych, (których preparaty polecają i nalegają, by przymusowo je stosować, bez względu na możliwe konsekwencje), czy też wiarygodne, liczne badania naukowe prowadzone przez specjalistów, naukowców – niezależnych od koncernów farmaceutycznych. Jeśli wybierzecie Państwo, jako wiarygodne źródło informacji – te właśnie badania – to są one dostępne w przedstawionych i omówionych publikacjach.

Jak powszechnie wiadomo, nie istnieją medykamenty całkowicie bezpieczne. Każdy z nich ma potencjalne skutki uboczne. Szczepionki nie są żadnym wyjątkiem. Pamiętamy powikłania po szczepieniu przeciw świńskiej grypie, która okazała się sztucznie okrzyczaną epidemią, a służyła jedynie koncernom farmaceutycznym.

W przypadku zdroworozsądkowej profilaktyki zdrowotnej niezbędne jest wyważenie potencjalnych korzyści i niebezpieczeństw. Jeśli badania wykazują, że działania uboczne, niekiedy groźne – przeważają nad ryzykiem poważnego zachorowania i zgonu to logicznym jest, że nie powinno się zamieniać małego ryzyka na większe.

Sam zalecam szczepienia przeciw wściekliźnie u osób eksponowanych, bo wiem, że w tym przypadku żadne ewentualne powikłania poszczepienne nie są bardziej groźne niż zachorowanie kończące się w 100% śmiercią. W innych przypadkach każdy pacjent ma prawo do samodzielnego podjęcia decyzji w oparciu o rzeczową analizę wszystkich czynników przemawiających „za” i „przeciw”. Zmuszanie ludzi do podejmowania większego ryzyka jest niedopuszczalne.

16 komentarzy do “Czy korzyści ze szczepień zawsze są większe od ryzyka?

  1. Propaganda z pandemią i wojną na Ukrainie mówi wiele za siebie, ale że prezydenciki i ministerki sprzedały się i dopuściły do globalnych mordów nie ominie ich bezkarnie.
    Za psychopatów trzeba się wziąć.

    1. Słusznie, dziękujemy za odwagę w obalaniu nieprawdy jaką we wszystkich mediach próbowano przekazać społeczeństwom,zawsze należy mieć otwartą głowę i analizować informacje i dane. Wiemy że Izby Lekarskie i Sądy Lekarskie robią to co korporacje farmaceutyczne im każą.Współczuć ludziom którzy tak łatwo dali się zmanipulować i uwierzyli….

  2. Nie ma słów, żeby wyrazić wdzięczność dla takich niezłomnych osób jak pan, które z racji swojego statusu eksperckiego są tak kluczowe dla obrony prawdy i demaskacji tego zła wcielonego… Ryzykujecie Państwo tak wiele, a jednak stajecie na froncie razem z tłumem, i dajecie nam „amunicję” do walki z tak parszywym i zbrodniczym kłamstwem.
    Nie Bóg ma Was w opiece i Anioły niech chronią.

  3. Bravo,Panie Doktorze za madrość i odwagę,a takze prawośc…sa to cechy nieznane skorumpowanym mediom,lekarzom,Rządowi… Dziekuję Bogu za takich ludzi ,jak Pan,Doktorze,zycze duzo zdrowia i sił do dalszej pracy dla dobra ludzi…Pozdrawiam serdecznie

  4. Bardzo dziękuję za rzeczowe i profesjonalne przedstawienie sprawy.
    Niestety lekarze propagujący tzw szczepionki, media mainstreamu wypierają prawdę. Teraz zaszczepieni rozgłaszają że jeśli się przeziębią, to już nie mają covida tylko grypę. Są zaszczepieni więc chronieni i na COVID w żadnym razie zachorować nie mogą. Taki jest obecnie przekaz. Nie wprost, ale obecnie chorujemy tylko na grypę.
    ,

  5. Wielki UKLON dla pana doktorze. My niezaszczepieni jestesmy odrzuceni bez przedstawienia swoich spostrzezen przez osoby zaszczepione.U mnie w rodzinie .niestety mam osoby.ktore zmarly pod respiratorem(bezsensownie wmowiono im problemy plucne) oraz osoby.ktore zmarly badz powaznie stracily zdrowie( na razie). Najblizsi .zaszczepieni nie usiada ze mna do stolu bo sa agresywni i na sile probuja mnie pouczyc.ze zle robie nie szczepiac sie.
    Dlatego dziekuje za Pana wypowiedz bo podtrzymuje mnie na duchu.ze nie jestem sama ktora ma takie zdanie. Oby wiecej takich rzeczowych informacji .moze ludzie zrozumieja.ze nic nie bylo robione dla ich zdrowia i bezpieczenstwa. Dla zaszczepionych juz niestety za pozno

  6. To jest niedopuszczalne co wyprawiają te tzw. izby lekarskie. Bandy skorumpowanych zamordystów, które nie zasługują na godne traktowanie. Przyjdzie pora na zapłatę.

  7. Dodam tylko , że aby uwierzyć w tak przedstawioną pandemię trzeba było być skończonym idiotą. Sytuacja ta pokazała ilu idiotów jest wśród nas.

  8. Smutne jest to, że wciąż tak wiele ludzi mimo wszystko wierzy w koncerny farmaceutyczne i ich idiotyczne reklamy. Chcą komfortowo żyć łykając „cudowne” pigułki, przyjmując „zbawienne” szczepionki, jednak życie pokazuje, że nie tędy droga do zdrowia. Pora zacząć racjonalnie myśleć. Dla własnego dobra. Przecież środki przeciwbólowe jeszcze nikogo nie wyleczyły z choroby a profilaktyka polega na odpowiednim odżywianiu a nie na nieskutecznych czy ryzykownych szprycach.

  9. „Równocześnie, pomimo rozwoju tzw. Pandemii, dane statystyczne nieubłaganie pokazywały przez wiele miesięcy zmniejszenie liczby zgonów w stosunku do analogicznych okresów lat poprzednich. Czyli szczepionka miała pomóc w opanowaniu epidemii, w wyniku której umierało w pierwszych miesiącach mniej ludzi, niż przed pandemią.”

    Skąd te dane i którego kraju dotyczą? Liczby z GUS tego w ogóle nie potwierdzają. A wręcz pokazują coś przeciwnego. Dane o demografii napływające z krajów, które nie za bardzo lubią się generalnie danymi o swoich obywatelach dzielić, jak chociażby Rosja, też są co najmniej niepokojące.

    Argument związany z zawałami serca ciekawy i faktycznie we wspomnianej bazie danych występuje wspomniany wzrost liczby zawałów (USA, wszystkie szczepienia, wybrany objaw w bazie – 10028596 (MYOCARDIAL INFARCTION), wybierłem datę ukończenia raportu) o ponad 8000%. Przy takich wartościach procentowych rodzi sie od razu pytanie o liczby bezwzględne, więc ile w bazie średnio przypadków zawałów było rejestrowanych we wcześniejszych latach? Ano kilkanaście, natomiast w 2021 prawie 1500, I owszem, to wciąż dużo i faktycznie sugeruje, że może być tu nieprzypadkowa korelacja, natomiast jeżeli wziąć pod uwagę skalę szczepień w USA, gdzie to były milionowe liczby… No cóż, 8000% brzmi tu jak straszenie. Objaw jest bowiem poważny, ale rzadki, a także nie każdy zawał kończy się śmiercią. Dla porównania w USA rocznie w wypadkach ginie jakos 40 tysięcy osób.

    Przypadki wymienione na koniec, skwitowane wiele mówiącym ” nie twierdzę, że we wszystkich tych przypadkach przyczyną powikłań i zgonów było szczepienie przeciw Covid-19″, pozostawiają niesmak i rodzą pytanie – no dobrze, a wcześniej takie przypadki były rzadsze? I pytanie wydaje się o tyle zasadne, że nigdzie w tekście nie jest to skomentowane. To, że pan doktor „nie twierdzi”, że szczepienie było tu przyczyną wskazuje, że doskonale zdaje sobie sprawe, że gdy B następuje po A to jeszcze nie oznacza, że A było przyczyną B. Natomiast wiadomo jacy są ludzie i jak działają na nich dowody anegdotyczne, więc uważam ten fragment po prostu na nieodpowiedzialny.

    1. Zgadza się. Też to zauważyłem. Czytanie ze zrozumieniem i krytyczne podejście do informacji to niestety rzadkość. Część tekstu p. Martyki budzi spore wątpliwości.

  10. panie dr. mało jest takich lekarzy jak pan,ja pracuje w służbie zdrowia i widzę jak to jest liczy sietylko kasa leczy się tylko wybranych a reszta do odszczału kaleki,chorych,słabych itp. najlepiej zaszczepić byle czym niech szybciej sięwykończą zamącić w głowach jaka dobroć dostają ato co trzeba to nie ma PRZYCZYNA POWIKŁAŃ I ZGONÓW TO SZCZEPIENIA!!!!!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *