Kategorie:

Dlaczego w Polsce są małe szanse na rzetelną debatę w sprawie Covid-19

W niedawnym wywiadzie dla portalu „Do Rzeczy” mówiłem, że nie wierzę w rzetelną debatę w Polsce na temat walki z Covid-19 w Polsce. Przywołałem przykład sławnego już programu Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”, który został zdjęty z anteny za rzekomy brak przedstawienia argumentów Naczelnej Izby Lekarskiej, podczas gdy zaproszeni ze strony Izby goście, obawiając się konfrontacji z konkretnymi, naukowymi danymi udowadniającymi całkowity bezsens podejmowanych w Polsce (i nie tylko w Polsce) działań – odmówili uczestnictwa w programie.

Moje przekonanie o braku możliwości dyskusji zostało utwierdzone po ostatnim wywiadzie lekarza Grzegorza Wrony, Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej – dla Medycyny Praktycznej. Rzecznik użył tam bardzo ważnego określenia, które idealnie ukazuje sposób myślenia osób odpowiedzialnych za walkę z pandemią. Stwierdził, że „za docenieniem powagi sytuacji powinno przemawiać jednak nie tylko osobiste doświadczenie, ale choćby wiedza o tym, jak na pandemię reaguje dosłownie cały świat”. Czyli klasyczny społeczny dowód słuszności. Problem tylko w tym, że celem pracy naukowca jest ulepszanie istniejących rozwiązań, nawet (a może szczególnie) poprzez ich kwestionowanie. Proszę zwrócić uwagę, że gdyby taki sposób myślenia i argumentowania charakteryzował np. Kopernika czy Galileusza, to jeszcze długo panowałyby błędne przekonania dotyczące Ziemi. Argument, że „musimy tak postępować, bo wszyscy tak robią” nie przystoi naukowcowi.

W tym samym wywiadzie Grzegorz Wrona mówi, że „musimy odróżnić dyskusję naukową od pseudonaukowej publicystyki obliczonej na sianie wątpliwości. Wymyślanie kiepsko udokumentowanych naukowo hipotez lub wybieranie pojedynczych publikacji naukowych o małej wiarygodności metodologicznej, bo akurat pasują do z góry przyjętej tezy, a pomijanie innych danych, które są niewygodne, nie ma nic wspólnego z naukową debatą”. Tutaj muszę się z tą wypowiedzią zgodzić z jednym zastrzeżeniem. Lekarze i naukowcy skupieni w grupie C-19 przedstawiają właśnie konkretne, naukowe, randomizowane badania – z grupą kontrolną. To są badania najwyższej jakości. Ze strony NIL oraz Rady Medycznej przy Premierze mamy jedynie wypowiedzi i działania albo nie poparte żadnymi badaniami, albo też badania ankietowe, o niewielkiej wiarygodności, czy artykuły z czasopism popularnonaukowych. Tutaj proszę Państwa nie ma pola do debaty, bo strona rządząca nie posiada ŻADNYCH argumentów na poparcie swoich działań.

Jeszcze w październiku ubiegłego roku pisałem, że do końca jesienno-zimowego sezonu zachorowań prawdopodobnie 70% z nas będzie po kontakcie z koronawirusem, co automatycznie oznacza odporność zbiorową i koniec epidemii – CAŁKOWICIE NIEZALEŻNIE od wprowadzanych obostrzeń. Matematyk Krzysztof Szczawiński od ponad roku prezentuje modele rozwoju pandemii, które dokładnie przewidziały wzrosty i spadki zachorowań. Czy rządzący albo członkowie Rady Medycznej skorzystali z tak doskonałych modeli? Niestety nie. Zamiast tego byliśmy i jesteśmy nadal karmieni kolejnymi bzdurami bez pokrycia w jakichkolwiek dowodach. Jak choćby całkowicie „wyssane z palca” groźby kolejnej fali zachorowań i możliwego lockdownu w lipcu. Tak jak się spodziewałem i o czym pisałem, obecny spadek zachorowań Rada Medyczna przypisuje wprowadzonym obostrzeniom, na co nie ma oczywiście żadnych dowodów. Ciekawie za to wygląda porównanie wykresów hospitalizacji pomiędzy 25 stanami o największych restrykcjach oraz pozostałych stanów o najmniejszych restrykcjach, opublikowane przez mec. Piotra Schramma. Naszych rządzących i ich doradców niestety nie skłoniło to do refleksji.

W wywiadzie dla Polsat News dr Konstanty Szułdrzyński wskazuje jeszcze szczepienia jako kolejną z przyczyn obecnego spadku zachorowań. Na to oczywiście też nie ma żadnych dowodów naukowych, a wystarczy rzut oka na sytuację w jednym z najlepiej wyszczepionych krajów – Wielkiej Brytanii, która w porównaniu do Polski ma na dzień dzisiejszy prawie dwukrotnie większą liczbę potwierdzonych przypadków na 100 tysięcy osób w trendzie 7-dniowym – aby przestać wierzyć bezkrytycznie w przekaz mainstreamowy.

To, że spadek zachorowań jest skutkiem sezonowości występowania koronawirusa, wiemy od długiego czasu. Sam o tym pisałem jeszcze w zeszłym roku, przewidując zakończenie fali zachorowań w Polsce. Jak Państwo widzicie, prognozy okazały się trafne. Podkreślę to, co już kiedyś zaznaczałem. Nie mam szklanej kuli, dzięki której potrafię przewidzieć przyszłość. Po prostu wypowiedzi opieram na solidnych fundamentach naukowych i wieloletnim doświadczeniu jako specjalisty chorób zakaźnych.

Do rządzących powoli zaczyna docierać, że wbrew własnej propagandzie, Covid-19 jest chorobą sezonową, wirus mutuje i szczepienia rozpoczęte po sezonie zachorowań prawdopodobnie nie dadzą rezultatu w nowym sezonie, od października. Być może to do nich dotarło, być może powody są inne. Faktem jest jednak, że Unia Europejska zakontraktowała od jesieni kolejne 900 milionów dawek u jednego tylko producenta, Pfizera, z możliwością dostawy jeszcze kolejnych 900 milionów dawek od grudnia 2021 roku. Razem 1 mld 800 mln. Przypomnę tylko, że liczba ludności UE to 446 miliona – włącznie z dziećmi (w tym – niemowlętami).

Przemyślenia pozostawiam Państwu.

9 komentarzy do “Dlaczego w Polsce są małe szanse na rzetelną debatę w sprawie Covid-19

  1. Dziękuje za kolejny wpis!
    Z moich obserwacji widać jak koncerny pakuja ogromne miliony aby właśnie pandemia trwała. Centra testowe zawyżaja dane bo za każdy test dostaja zwroty. Minister zdrowia(Niemiec) kupuje apartamenty o wartosci 12 mln , jego mąż dostaje rządowe kontrakty na maseczki. W holandi strona booking dostaje dotacje 100 mln a 3 osoby zarzad wyplaca sobie 28 mln. Skala jest ogromna. Firma ktora ma wyroki sądowe i ma ogromne fundusze by kupować sobie poparcie. Rada co „doradza rządowi” w Polsce (okolo 12 osob) otrzymala pieniadze w różnych formach od np Pfizera. Mam nadzieje, że wkońcu się ten cyrk skończy.

  2. Rzeczywiście, a słowo ciałem się stało😜
    Do końca nie wierzyłem w sprawczą moc korupcji…

  3. Dobrze , że Pan jest i że chce Pan nas edukować w tym tak ważnym temacie. Dziękuję bardzo za wysiłek i rzetelne informacje.

  4. Panie doktorze jest Pan dla mnie wielkim autorytetem. Pańskie spostrzeżenia opierają się tylko i wyłącznie na aktualnej wiedzy medycznej (evidence based medicine). Moim marzeniem jest, aby w naszym kraju było więcej takich lekarzy jak Pan. Niestety póki co mamy do czynienia z typowym znachorstwem medycznym. Mam nadzieję, że dzięki takim osobom jak Pan szybko wrócimy do kanonów medycyny jaką znaliśmy przed tym całym covidowym cyrkiem. Po setkach tysięcy lat okazuje się, że nasz układ immunologiczny jest do niczego, a jedynym sposobem na nasze przetrwanie są szczepionki opracowane przez człowieka na przysłowiowym kolanie:). Pozdrawiam i życzę sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym oraz wytrwałości w dążeniu do osiągnięcia założonych celów.

  5. Przyczyna jest prozaiczna. Rząd zakontraktował wielką liczbę szczepionek nim jeszcze cokolwiek o nich wiedziano. Zrobił to pod wpływem lobby lekarskiego, które ma powiązania w świecie firm farmaceutycznych. Aby przygotować się jakoś do konieczności szczepień odmawiał ludziom leczenia. „Leków nie ma, szczepienia są jedyną nadzieją, kto twierdzi inaczej jest kołtunem”. Powołał dodatkowo Radę Medyczną przy premierze, która swoim autorytetem miał zaświadczać, że wszystkie żądania rządu są uzasadnione. Zamkniecie gospodarki i obciążenie jej skutkami podatników (tak, tak, pieniądze na lockdown obciążają dług publiczny, który w ciągu roku urósł na kwotę 10 tys. zł na głowę obywatela) jest bolesnym narzędziem wywierania nacisku na decyzję pacjentów. Jeszcze dodatkowo plotki powtarzane przez media: „kto się nie szczepi nie będzie mógł pracować”, robią swoje. Kwota owego kontraktu na szczepionki opiewa na jakieś 10 mld zł. Zatem każdy zaszczepiony żyruje konieczność ich zakupu. W innym przypadku można byłoby rząd oskarżyć o niegospodarność, za co grozi Trybunał Stanu i co najmniej 10 lat więzienia. A tak była uzasadniona konieczność. Dodatkowo straszy się jakimiś nowymi wariantami choroby, która dodatkowo ma być groźna dla dzieci. Zatem rusza akcja przymusowego wyszczepu dzieci. Jaki rodzic będzie źle życzył dziecku? Zatem sam go odda wyszczepiaczom, aby tylko go „chronić”. I taki właśnie jest mechanizm tego wielkiego przewału rządowego.

  6. Panie doktorze, czy ta grupa C-19 to są Polscy lekarze?? czy od Pana kolegów po fachu otrzymuje Pan jakieś wsparcie w tej walce??? Mam nadzieję że odważnych lekarzy będzie z każdym tygodniem przybywać. pozdrawiam

Skomentuj Nickt Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *