Kategorie:

Czarne prognozy „ekspertów” kontra rzeczywistość.

Poniżej macie Pańtwo przykład nakręcania spirali strachu w zestawieniu z faktami.

25 marca 2021 roku.

Na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki informuje, że ze względu na ogromną liczbę zachorowań jesteśmy „od krok od przekroczenia granicy, poza którą nie będziemy mogli leczyć pacjentów we właściwy sposób (…) to nie sprzęt jest wąskim gardłem, ale dostępność lekarzy, pielęgniarek, służb medycznych.” Tutaj warto wspomnieć, że wg raportu NIZP PZH w 2020 roku leczenia szpitalnego z powodu Covid-19 wymagało 102438 osób. W ostatnim roku przed wybuchem „pandemii” do szpitali w Polsce przyjęto 9,251 miliona osób. Łatwo policzyć, że chorzy na Covid stanowili nieco ponad 1% hospitalizacji w latach ubiegłych. Równocześnie przez pierwsze 9 miesięcy 2020 roku mieliśmy 1,3 miliona hospitalizacji MNIEJ niż rok wcześniej. Zatem czy powodem paraliżu służby zdrowia była ogromna ilość chorych, czy raczej nieprzemyślane, żeby nie ująć tego mocniej, decyzje władz?

Tymczasem mainstreamowe media apelują o pozostanie w domach i rezygnowanie z rodzinnych spotkań w czasie Świąt Wielkanocnych, grożąc kolejną falą zachorowań.

4 kwietnia 2021 roku

Mimo obostrzeń i zaleceń rządu, Polacy tłumnie ruszyli w trasę, by świętować z rodziną. Na drogach nie widać strachu przed koronawirusem. Jak podaje autokult.pl, „ogromny korek w okolicach zjazdu na Lublin jest najlepszym dowodem na to, że wielu warszawiaków postanowiło ruszyć w swoje rodzinne strony (…) analizując sytuację z kamer GDDKiA w innych zakątkach kraju, również można zauważyć ponadprzeciętne natężenie ruchu”. Czy wobec tego rzeczywiście czeka nas kolejna fala zakażeń? „Eksperci” rządowi głośno zapowiadali, że „że jeśli ludzie w okresie świat będą przemieszczać się po kraju, możemy się spodziewać drugiej, nieco mniejszej fali zachorowań dwa–trzy tygodnie po świętach”.

26 kwietnia 2021 roku

Tymczasem trzy tygodnie po Świętach, zamast zapowiadanych wzrostów, mamy najmniejszą dzienną liczbę zakażeń od ponad 2 miesięcy. Czy można to było przewidzieć? Oczywiście, że tak. Wielokrotnie podkreślałem, że mamy twarde dowody na to, iż lockdown nie działa. 29 października ubiegłego roku pisałem, że „niezależnie od wprowadzanych obostrzeń do końca sezonu grypowego prawdopodobnie 70% z nas będzie już po kontakcie z koronawirusem” – a to oznacza koniec kolejnych medialnych fal zakażeń. Oczywiście aż do początku października tego roku, gdy zacznie sie kolejny sezon. Prawdopodobnie koronawirus będzie już też inny, gdyż jest to wirus szybko mutujący – tak jak wirus grypy. Z tego właśnie powodu szczepienia na grypę trzeba powtarzać co rok jesienią – czyli tuż przed sezonem grypowym. My na koronawirusa szczepimy pod koniec i po zakończeniu sezonu zachorowań. Przy czym jeżeli doświadczenia ze szczepionkami grypowymi powtórzą się w tym przypadku – a wszystko na to wskazuje – to jesienią chętni będą musieli zaszczepić się ponownie. Czy zatem szczepienia wiosną, po zakończeniu sezonu zachorowań, mają sens? Można zadać podobne pytanie: czy szczepienie na grypę sezonową zaraz po zakończeniu sezonu miałoby sens? Już w marcu „Nature” informowało o badaniu mutacji tzw. brytyjskich i południowoafrykańskich sugerując, że obecne szczepionki mogą być mniej skuteczne w neutralizowaniu tych wariantów. A chodzi o mutacje tegosezonowe. Doświadczenie nas uczy, iż w kolejnym sezonie mutacje mogą być znacznie większe. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. Tylko jeden z producentów szczepionek, Pfizer, szacuje, że zysk ze sprzedaży szczepionek przeciw Covid-19 w roku 2021 będzie na poziomie 26 miliardów dolarów, czyli 1/4 rocznego budżetu Polski. Jest o co grać.

6 maja 2021 roku

Dzisiaj na topie jest „dramatyczna” sytuacja w Indiach. W mainstreamie można przeczytać o tym, jak to bogaci mieszkańcy Indii wynajmują prywatne odrzutowce i masowo rezerwują ostatnie loty, by opuścić kraj – oczywiście ze względu na „szalejącą pandemię”. W mediach podawane są przerażające liczby: 412262 zakażonych w ciągu ostatniej doby. Tylko gdzieś wszystkim ucieka skala. Mieszkańców Indii jest 1,366 miliarda, czyli 36 razy więcej, niż Polaków. Więc aby w Polsce był taki procentowy poziom zachorowań, jak w Indiach, musielibyśmy diagnozować dziennie… 11451 przypadków. Jeszcze kilka tygodni mieliśmy u nas ponad 3 razy tyle.

Tak się właśnie buduje strach.

23 myśli w temacie “Czarne prognozy „ekspertów” kontra rzeczywistość.

  1. brawo doktorze za to, że Masz jaja, jesteś prawdziwym mężczyzną, z nie cipą jak niektórzy Twoi koledzy z WAM (przykro mi to pisać, naprawdę)

    1. Chyba „zmowa” zbyt mocno urosła, by można było problem rozwiązać demokratycznymi metodami

  2. No właśnie, ciągle próbują nami manipulować. Ale jeśli ktoś tylko słucha ogólnych mediów i nie próbuje wyrobić sobie własnego poglądu na całą tę sytuację to jest jak jest, że chętnych na szczepienia nie brakuje, a strach ogarnia ludzi przed zakażeniem się wirusem. Wirusów jest dużo i będą jeszcze inne. Najważniejsze, aby budować własną odporność na nie i na tę propagandę. Dziękujemy Panie doktorze za rzetelną analizę.

    1. Dokladnie, juz od zeszlej wiosny nie ogladam żadnych programów informacyjnych, ta panika i manipulacja…
      To jest przerażające….

  3. Panie doktorze! Dziękuję za sumienną pracę i uczciwość. Wobec nas- pacjentów i wobec samego siebie. Tak wielu lekarzy nie wie co to etyka zawodowa. Kregosłupy moralne też mają przetrącone. Dobrze, że jest jedzcze gartska, których nie można kupić. Pozdrawiam serdecznie. Życzę zdrowia i wytrwałości.

  4. Zrobiłem analizy na podstawie danych amerykańskiego CDC… Średni ważony wiek osoby umierającej z COVID to 74 lata… a średni ważony wiek osoby umierającej z dowolnie innego powodu (wszystkie śmierci poza COVID) jest o 3 lata niższy (71 lat)…..

  5. W momencie kiedy lekarze mówiący prawdę są uciszani to, Pana postawa jest wyjątkowa. W szczególności kiedy wielu Pańskich kolegów wybrało inną drogę. W jednym z warszawskich szpitali (szpital uniwersytecki, do ktorego na leczenie przyjezdzali zawsze ludzie z calej Polski) lekarzom pracującym przy tej „strasznej” epidemii placi się około 30 tys/mies. Pielęgniarce – 12 tys/mies. Jak ma się to skończyć skoro są tacy, którym się to bardzo opłaca?

  6. Właśnie takich Lekarzy nam trzeba,którzy będą mówić prawdę a nie cytować mentrimowe media.Dziekuje za Pana pracę,uświadamianie ludzi że się nie mylimy. Próbują manipulować i skłócać ludzi.

  7. Bardzo dobry wpis.
    Jest Pan odważnym człowiekiem w takich czasach pisać co się myśli.
    Jest Pan lekarzem niezłomnym 🙂
    Wszystkie wpisy Pana Doktora na fb mi usunęła cenzura.
    Jestem młodą kobietą, o cenzorach słyszałam od rodziców z czasów komuny. A tutaj człowiek sam pada tego ofiarą w 21 wieku na Facebooku. Dramat
    Pozdrawiam serdecznie

  8. Dopiero takie momenty wskazują, kto jest prawdziwym człowiekiem a nie zwykłą szują. Słowa nie obrazują jak wielki ma Pan szacunek wśród mądrych i odważnych ludzi. Dobrze, że Tacy jak Pan są też wśród nas i jest nadzieja, że nie stracimy gruntu pod nogami, żyjąc w świecie, gdzie tu i teraz, stanowi surrealizm a logiczne myślenie jest wyśmiewane
    i uważane jest za szurostwo.

  9. Przecież w takiej sytuacji finansowej to personel mówi ,,”covidzie trwaj”. Nie dopuszczą zakończenia tej schizofrenii. Wszelkie liczby „zakażeń”brane prosto z sufitu. Kto poddaje się tym testom i po co, skoro wynik to rosyjska ruletka ?!.

  10. To może Pan Doktor odpowie na dwa pytania.
    1. W jaki sposób był Pan leczony na COVID-19? Czy na cito sprowadzano dla Pana osocze?
    2. Ilu pacjentów Pan leczył na COVID- 19 i ilu zmarło.

  11. W marcu zeszłego roku sprawdzałem światowe statystyki zachorowalności i śmiertelności na grypę. W krainie mlekiem i miodem płynącej umieralność była 10-100 razy mniejsza niż w innych krajach.

  12. A ja się dziwiłem, że nie mogę znaleźć Pana artykułów na FB. Poblokowali Pana. Oczywiście.
    Prawda jednak sie broni sama.
    Dziękuję Panu za to, co Pan robi.
    Bardzo. Potrzebujemy Pana wszyscy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *